(Diamentowa) Liga Mistrzów – odcinek 2 (cz. I)

db1.jpeg

Za nami 4. kolejka zmagań w fazie grupowej Ligi Mistrzów, pełna spodziewanych jak i niespodziewanych wyników, ale przede wszystkim emocji. Jak prezentowały się wyniki 16 spotkań w najbardziej prestiżowym klubowym turnieju piłkarskim świata i jaki był ich wpływ na rywalizację w grupach?

GRUPA A

Manchester United 2:0 Benfica Lizbona

Lider z Anglii podejmował na własnym stadionie mistrza Portugalii i odniósł dość pewne zwycięstwo (goli powinno paść więcej, ale Czerwone Diabły nie wykorzystały karnego). Swoje sytuacje stworzyła też Benfica, ale kolejny raz nie potrafili zdobyć bramki. Decydujący okazał się strzał Nemenji Maticia i gol zdobyty w stylu Jacka Krzynówka, a zapisany w statystykach jako samobój bramkarza.

FC Basel 1:2 CSKA Moskwa

Stawiany w roli faworyta mistrz Szwajcarii po zwycięstwie w Moskwie zamierzał odnieść kolejne zwycięstwo, jednak Rosjanie zrewanżowali się Helwetom i wywalczyli 3 punkty. Mecz był wyrównany, o czym świadczą statystyki: 50-50% posiadania piłki, 12-12 w oddanych strzałach, 509-511 podań i choć więcej celnych strzałów oddali Szwajcarzy, to większą jakością wykazali się Rosjanie.

a.bmp

Manchester United praktycznie zapewnił sobie udział w fazie pucharowej, choć ma jeszcze matematyczne szanse na zajęcie trzeciego miejsca. Wydaje się jednak to mało prawdopodobne i wszystko wskazuje na to, że wygrają tę grupę. Pozostały im mecze u siebie z CSKA i na wyjeździe z Basel, a oba te spotkania Red Devils powinni wygrać.

O drugie miejsce premiujące awansem do 1/8 Ligi Mistrzów zawalczą CSKA i Basel. W bezpośrednim starciu podzielili się zwycięstwami jako goście, pozostały im zaś mecze z liderem i „dostarczycielem punktów” z Lizbony. Jedna z tych drużyn pozostanie w Lidze Mistrzów, natomiast druga dalszą grę będzie kontynuowała w Lidze Europy.

Wszystko wskazuje na to, że bez awansu skończy te rozgrywki Benfica Lizbona. Niekorzystne zmiany personalne w kadrze spowodowały spadek jakości tej drużyny, co zaobserwować można nie tylko w tej edycji Ligi Mistrzów, ale i w rozgrywkach ligi portugalskiej. Z taką dyspozycją, przede wszystkim w defensywie, nie wieszczymy Benfice sukcesów.

GRUPA B

PSG 5:0 Anderlecht Bruksela

Jeden z faworytów tej edycji Ligi Mistrzów po raz kolejny nie zawiódł i z bagażem 5 goli odprawił drużynę Anderlechtu, choć wynik mógł być znacznie większy. Anderlecht potrafił postraszyć Paryżan na swoim obiekcie, ale bramki nie zdobył. We Francji praktycznie nie zagroził Alphonso Areoli, tym samym umacniając PSG w roli najefektywniejszej drużyny, a siebie plasując na miejscu ostatnim w kontekście bilansu bramkowego.

Celtic Glasgow 1:2 Bayern Monachium

W Szkocji spodziewaliśmy się ciężkiej przeprawy Bawarczyków i Celtowie sprawili swoim rywalom sporo kłopotu, choć ostatecznie przegrali. Robert Lewandowski i Thomas Muller nie polecieli do Glasgow, mimo to bez nominalnego napastnika Die Roten dzięki bramkom Kingsleya Comana i Thiago Alcantary wywieźli z trudnego terenu komplet punktów.

b.bmp

PSG nie bierze jeńców. 4 mecze, 12 punktów, 17 strzelonych bramek i 0 straconych to imponujący wynik, zwłaszcza że grupa nie należy do najłatwiejszych (wyjątkiem jest Anderlecht). Cała nadzieja w tym, że na Allianz Arena Bayern postawi się Paryżanom, inaczej rywalizacja w tej grupie będzie teatrem jednego aktora.

Bayern Monachium w tym sezonie zdążył zmienić trenera, potracić sporo punktów w Bundeslidze, w Lidze Mistrzów natomiast jedna porażka z PSG plasuje ich tuż za nimi, a korzystny wynik w Szkocji zapewnił im awans do dalszej fazy rozgrywek.

Celtic Glasgow będzie musiał zadowolić się awansem do Ligi Europy, a do tego wystarczy mu choćby remis lub skromna porażka z Anderlechtem, jednak mecz rozgrywany będzie w Glasgow, gdzie fanatyczni kibice Celtów nie widzą innej możliwości jak zwycięstwo swoich idoli.

Anderlecht znacząco odstaje od reszty stawki, choć nie ma się co dziwić wysokim porażkom odniesionym w starciach z PSG czy Bayernem. Łukasz Teodorczyk nie potrafi odnaleźć formy strzeleckiej z poprzedniego sezonu i nie pomaga swoim kolegom.

GRUPA C

AS Roma 3:0 Chelsea Londyn

Zaskoczył nas ten wynik, bo spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego spotkania, nieco bardziej przypominającego to w Londynie, które zakończyło się wynikiem 3:3. W pierwszej połowie gra Chelsea nie wyglądała tragicznie, brakowało im jedynie nieco skuteczności i szczęścia, jednak druga połowa to kompromitacja, czego wyrazem była trzecia bramka dla Rzymian. Roma po raz kolejny udowodniła, że potrafi bronić korzystnego wyniku i dzięki temu zwycięstwu awansowała na fotel lidera.

Atletico Madryt 1:1 Qarabag Agdam

Atletico w Azerbejdżanie zdobyło tylko jeden punkt. Było to zaskoczenie, ale akceptowalne wobec trudnego terenu i defensywnego nastawienia Azerów, którzy zamurowali wówczas bramkę i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Remis na Wanda Metropolitano był jednak kompromitacją, której nic nie usprawiedliwia, zwłaszcza, że przez pewien czas gospodarze grali w przewadze zawodnika. Zawiodła ofensywa, a Antoine Griezmann nie poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa jak to bywało w poprzednich sezonach.

c.bmp

AS Roma dość niespodziewanie plasuje się na pozycji lidera grupy, wyprzedzając dwa kluby charakteryzujące się większym potencjałem i przewidywane do awansu do 1/8. Rzymianie poprawili defensywę na własnym stadionie i dzięki dwóm remisom i dwóm zwycięstwom zasłużenie prowadzą z dorobkiem 8 punktów.

Mistrz Anglii pokazał w tym sezonie różne oblicza: w Premier League przegrali u siebie z Burnley by później wygrać na obiekcie Tottenhamu, zaś w Lidze Mistrzów po dwóch początkowych zwycięstwach (bilans 8:1), przyszedł uratowany remis i klęska (bilans 3:6). Przed nimi dwa decydujące mecze, w tym domowe spotkanie z Atletico Madryt, które wciąż liczyć może na awans, bo nadzieja umiera ostatnia…

Maszyna Diego Simeone w tym sezonie wymaga poważnej naprawy. Defensywa nie jest tak skuteczna, jak nas do tego przyzwyczaiła, a ofensywa zawodzi na całej linii. Bardzo ciężko im będzie o awans i najprawdopodobniej zadowolić się będą musieli Ligą Europy, jeśli na ostatniej prostej nie wyprzedzi ich Qarabag, co byłoby ogromną kompromitacją drużyny, która w ostatnich latach gościła w finale Ligi Mistrzów.

Beniaminek rozgrywek pokazał wolę walki i determinację w obu spotkaniach z Los Colchoneros i mimo braku większych szans na awans do Ligi Europy będzie mógł z podniesionym czołem zakończyć udział w europejskich pucharach.

GRUPA D

Olympiakos Pireus 0:0 FC Barcelona

Ateńczycy jako jedyni strzelili Barcelonie gola w tej edycji Ligi Mistrzów, a na swoim stadionie ponownie sprawili jej nieoczekiwane kłopoty. Większa w tym jednak „zasługa” piłkarzy Dumy Katalonii, którzy wykazali się indolencją strzelecką, dostosowując swoją formę do tej prezentowanej ostatnio przez Luisa Suareza. Lionel Messi kilkakrotnie zagrażał bramkarzowi Grekom, jednak bezskutecznie.

Sporting Lizbona 1:1 Juventus Turyn

Również Lwy z Lizbony kolejny raz sprawiły problemy Starej Damie z Turynu. Pierwsza połowa nie obfitowała w wiele emocji, ale dzięki lepszej grze prowadzili Portugalczycy, druga natomiast to dominacja Juventusu i tylko niska skuteczność Włochów sprawiła, że drużyny podzieliły się punktami.

d.bmp

Status quo w grupie D został utrzymany dzięki dwóm remisom i równemu podziałowi punktów. Liderująca FC Barcelona może być praktycznie pewna awansu, choć jeszcze go nie wywalczyła. Katalończycy notują w tym sezonie niezłe wyniki, choć ich gra nie może się podobać i nie jest to football, do którego nas przyzwyczaili.

Juventus Turyn wciąż drugi za Barcą, ale ma szanse na ich wyprzedzenie, bowiem przed nami wielkie starcie tych drużyn w Turynie i kwestia miejsc w grupie i rozstawienia przy losowaniu par 1/8 ciągle otwarta.

Sporting Lizbona tanio skóry nie sprzedaje. Wygrali w Atenach, minimalnie przegrali z Barcą i Juve, wywalczyli remis z tymi ostatnimi. To wszystko wystarczy według nas do zajęcia trzeciego miejsca i awansu do Ligi Europy oraz obrony honoru Lizbony na arenie europejskiej piłki.

W każdej grupie jest chłopiec do bicia i w tym przypadku to Olympiakos Pireus. Grecy trafili na zbyt silnych przeciwników i będą musieli uznać ich wyższość, kończąc swoją przygodę z tą edycją Ligi Mistrzów.

Już wkrótce druga część, w której zaprezentujemy sytuację w grupach E, F, G i H.