(Diamentowa) Liga Mistrzów – odcinek 2 (cz. II)

db1.jpeg

GRUPA E

Liverpool 3:0 Maribor

Zawodnicy Jurgena Kloppa podejmowali u siebie zespół ze Słowenii, który w poprzedniej kolejce rozbili na wyjeździe 0:7 i na Anfield Road spodziewać się było można podobnie gładkiego zwycięstwa. Piłkarze Liverpoolu byli jednak nieskuteczni, zwłaszcza w pierwszej połowie (tylko 1 celny na 13 strzałów), natomiast w drugiej James Milner zmarnował rzut karny.

Sevilla 2:1 Spartak Moskwa

Podrażnieni wysoką porażką w Moskwie piłkarze Eduardo Berizzo chcieli za wszelką cenę zrewanżować się Rosjanom i udało im się to, choć w niezbyt przekonywujący sposób. Prowadząc 2:0 dopuścili do straty bramki i do końca meczu musieli walczyć o zwycięstwo. Uratowali tym samym swoje szanse na awans do dalszej fazy.

e.bmp

Dzięki dwóm łatwym zwycięstwom z Mariborem (bilans 10:0) liderem tej grupy jest Liverpool. Nie ma on jednak pewnego pierwszego miejsca, bo kolejny mecz będzie rozgrywał w Sewilli i porażka na gorącej andaluzyjskiej ziemi strąci ich z piedestału.

Sevilla w tym sezonie przeplata dobre mecze ze słabymi i nie może unormować formy. W ostatnich latach kilkukrotnie wygrywała Ligę Europy, ale ambicje w tym klubie są większe i Hiszpanie z pewnością zrobią wszystko, żeby awansować dalej.

Spartak Moskwa znajduje się na trzecim miejscu i spodziewamy się, że na takim też zakończy fazę grupową, co da im bilet do występowania na wiosnę w Lidze Europy. Z pewnością jednak nie odpuszczą walki o awans, choć jest to niewątpliwie wielkie wyzwanie dla tak mało doświadczonego trenera jakim jest Massimo Carrera, który w swoim debiutanckim sezonie jako trener zdobył ze Spartakiem mistrzostwo i teraz chciałby do tego dołożyć kolejne sukcesy.

Maribor podobnie jak Anderlecht prezentuje najsłabsze wyniki w tej edycji Ligi Mistrzów, choć pochwalić się mogą zdobyciem jednego gola, który zapewnił im jeden punkt. Dla piłkarzy słoweńskiego klubu z pewnością występ w Lidze Mistrzów jest niezapomnianą przygodą.

GRUPA F

SSC Napoli 2:4 Manchester City

Spotkanie rozgrywane na stadionie św. Pawła było zapowiadane jako jeden z hitów tej kolejki i z pewnością nie zawiodło, dostarczając kibicom wielkich emocji. Początkowo wydawało się, że tym razem Napoli zdominuje Obywateli, jednak już w pierwszej połowie poważnej kontuzji doznała podpora defensywy Partenopei Faouzi Ghoulam, a na bramkę Lorenzo Insigne odpowiedział Nicolas Otamendi. W drugiej połowie padły cztery bramki, jednak od wyniku 2:2 strzelali już tylko piłkarze z Anglii i to oni mogli się cieszyć z kolejnego zwycięstwa.

Szachtar Donieck 3:1 Feyenoord Rotterdam

Ukraińcy wygrali w Rotterdamie i ten rezultat udało im się powtórzyć u siebie. Choć jako pierwsi gola strzelili goście, to dzięki duetowi Marlos - Facundo Ferreira z trzech punktów cieszyli się gospodarze rozgrywający swoje mecze w Charkowie. Kolejna porażka klubu znad Mozy przekreśliła ich szanse na dalsze mecze w europejskich pucharach.

f.bmp

Komplet punktów i pewny awans piłkarzy Manchesteru City nie jest wielką niespodzianką, a ich gra naprawdę może się podobać. Ekipa Josepa Guardioli nie ma litości dla nikogo i kontynuuje swoją serię zwycięstw w lidze i Lidze Mistrzów (jedyną wpadką był remis w pucharze krajowym z Wolverhampton).

Drugie miejsce przypada dość nieoczekiwanie piłkarzom Szachtara Donieck, którzy do dwóch zwycięstw nad Feyenoordem dołożyli domowe zwycięstwo nad Napoli i z 9 punktami potrzebują już tylko jednego remisu, by móc się cieszyć z awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Napoli w tej edycji Ligi Mistrzów upatrywane było jako jeden z czarnych koni i pretendentów, jednak wszystko wskazuje na to, że będą musieli pocieszyć się występami w Lidze Europy, choć mają jeszcze matematyczne szanse na drugie miejsce. Nie zależą już tylko od siebie i będą musieli liczyć na korzystny rezultat w meczu Obywateli z Górnikami, ale przede wszystkim własne zwycięstwo nad Szachtarem.

Feyenoord trafił na trudną grupę, jednak ich gra pozostawia wiele do życzenia i z pewnością spodziewaliśmy się więcej jakości w ich wykonaniu. W tym sezonie nie potrafią powtórzyć tego, co osiągnęli w poprzednim, a w lidze holenderskiej mistrz traci już 12 punktów do lidera.

GRUPA G

Besitkas Stambuł 1:1 AS Monaco

Drużyna z Księstwa ma nóż na gardle i pomimo ograniczonego pola manewru w ofensywie wyszli na murawę Vodafone Areny pełni woli walki i w doliczonym czasie pierwszej połowy zdobyli bramkę dającą im prowadzenie. W drugiej połowie jednak Cenk Tosun z rzutu karnego odebrał im nadzieje na wywiezienie z Turcji kompletu punktów.

FC Porto 3:1 RB Lipsk

Pierwsze spotkanie tych drużyn obfitowało w emocje i bramki, podobnie było w rewanżu rozgrywanym na Estadio do Dragao w Porto. Portugalczycy wzięli odwet za porażkę 3:2 w Niemczech, choć za sprawą Timo Wernera Byki doprowadziły do remisu. Bramki Danilo Pereiry i Maximiliano Pereiry dały gospodarzom trzy punkty i znacząco przybliżyły ich do wiosennych występów w europejskich pucharach.

g.bmp

Besitkas w 4 meczach zdobył 10 punktów i jest o krok od awansu, do którego potrzebny jest mu tylko remis. Turcy prezentują dojrzały i wyrachowany futbol, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Już w poprzednim sezonie Besitkas potrafił napsuć krwi rywalom (np. remis i zwycięstwo nad Napoli), w tym prezentują się jeszcze lepiej.

Dzięki zwycięstwu nad Lipskiem na drugie miejsce wskoczyło FC Porto. Smoki grają ofensywną piłkę, czego dowiedli choćby w meczu w Monako i mają duże szanse na awans do dalszej fazy.

Aspirujący do piłkarskiej elity beniaminek z Niemiec nie dysponuje na tyle szeroką kadrą, aby ich marzenie się ziściło, ale największą bolączką jest zatracenie się genialnej formy Emila Forsberga i Timo Wernera, którzy w poprzednim sezonie pokazali, że potrafią bardzo wiele i Lipsk szybko może stać się dla nich za mały.

Rozczarowujące w tym sezonie Monaco nadal ma spory potencjał, ale w niezwykle wyrównanej grupie nie potrafi sobie poradzić i znajduje się na pozycji, z której może już tylko atakować. Okazji do tego nie będzie miało wiele, bowiem czeka ich domowy mecz z Lipskiem oraz wyjazd do Porto. Te mecze zadecydują o losie AS Monaco w tym sezonie i o tym, czy piłkarze Leonardo Jardima w europejskich rozgrywkach będą uczestniczyć na murawie czy na kanapie przed telewizorem.

GRUPA H

Tottenham Londyn 3:1 Real Madryt

Spotkanie na Wembley obfitowało w wiele emocji i zakończyło się wynikiem, który wielu określało mianem zaskoczenia. Z pewnością nie takiego Realu oczekiwali kibice, choć po porażce w Gironie mogli mieć obawy co do dyspozycji swoich idoli. W Londynie Tottenham okazał dużą dojrzałość w grze defensywnej oraz zimną krew w polu karnym rywala i dzięki bramkom Dele Alliego oraz Harry’ego Kane’a mógł cieszyć się z wielkiego zwycięstwa nad obrońcą tytułu. Real z kolei zawiódł zarówno w obronie jak i ataku, a madryccy gladiatorzy, którzy zdominowali w ostatnich latach europejskie areny, ustępowali rywalom w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Borussia Dortmund 1:1 APOEL Nikozja

Mecz, po którym piłkarze Dortmundu mogliby przybić piątkę zawodnikom Atletico Madryt. Remis na Cyprze był wielką wpadką, a ponowny remis u siebie był kompromitacją dla piłkarzy Petera Bosza. BVB oddało 30 strzałów, a z 9 celnych tylko jeden znalazł drogę do siatki. APOEL jednak już w 51 minucie strzelił wyrównującą bramkę, a jak się później okazało, był to ich jedyny celny strzał w całym meczu.

h.bmp

Dzięki zwycięstwu nad Królewskimi awans wywalczył Tottenham. Drużyna Mauricio Pochettino od kilku sezonów aspiruje do piłkarskiego Topu w Europie i tym spotkaniem udowodniła, że nie są to aspiracje bezpodstawne. Poukładani w defensywie, kreatywni w pomocy i zabójczy w ataku – przy sprzyjającym losowaniu mogą sprawić niespodziankę.

Real Madryt obecnie wygląda jak syty lew odpoczywający po udanym polowaniu poprzednich sezonów. Dwie wygrane Ligi Mistrzów z rzędu są wynikiem historycznym, ale w pewien sposób uśpiły czujność Królewskich i sprawiły, że zatracili legendarną intensywność gry. Tylko kataklizm mógłby sprawić, że nie awansują do fazy 1/8, a z pewnością na wiosnę to będzie zupełnie inna drużyna.

Dortmund znajduje się w gronie kilku wielkich rozczarowań tej edycji, obok Atletico Madryt, Napoli oraz AS Monaco. Dobry początek sezonu zatracił swe znaczenie, bowiem w Bundeslidze spadli już na trzecie miejsce, a w Lidze Mistrzów będą musieli zadowolić się występami w Lidze Europy. Nie takiej przygody spodziewał się zapewne Peter Bosz zamieniając Amsterdam na Dortmund…

Tak wygląda sytuacja w Lidze Mistrzów po 4 kolejkach. Za dwa tygodnie, po przerwie reprezentacyjnej, rozegrana zostanie 5. kolejka, która da nam odpowiedzi w większości grup. Najciekawsze według nas mecze:

Besitkas Stambuł – FC Porto

Borussia Dortmund – Tottenham Londyn

AS Monaco – RB Lipsk

Sevilla – Liverpool

Atletico Madryt – AS Roma

Juventus Turyn – FC Barcelona

Źródła:

www.flashscore.pl

www.transfermarkt.pl

www.uefa.com