(Diamentowa) Liga Mistrzów – odcinek 4

db1.jpeg

Za nami ostatnia, 6. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA. W tym etapie rozgrywek rozegrano 96 meczów, wśród których były te bardziej i mniej emocjonujące, a grupowe zmagania zakończyły się w kilku przypadkach sporymi niespodziankami. Przed Wami analiza ostatniej kolejki i podsumowanie całej fazy grupowej.

GRUPA A

Manchester United 2:1 CSKA Moskwa

Spotkanie na Old Trafford miało w udany sposób zamknąć grupowe potyczki podopiecznym Jose Mourinho, natomiast Rosjanie liczyli na sprawienie niespodzianki i wywalczenie drugiego miejsca w grupie. Pierwsza połowa zakończyła się sensacyjnym prowadzeniem CSKA po bramce Vitinho, mimo iż wcześniej zdecydowanie dominowały Czerwone Diabły, a okazji na gola nie potrafili zamienić Marcus Rashford czy Luke Shaw. W drugiej połowie United rzuciło się do ataku i dwie błyskawiczne bramki w 64 i 66 zapewniły im 3 punkty.

Benfica Lizbona 0:2 FC Basel

Mecz rozgrywany w Lizbonie był ostatnią szansą gospodarzy na wyjście z twarzą z tej edycji Ligi Mistrzów. Słaba postawa (zero punktów i tylko jedna strzelona bramka) lizbońskich Orłów była okazją dla Szwajcarów do sięgnięcia po zwycięstwo i zapewnienie sobie drugiego miejsca za plecami Manchesteru United. Szybka bramka Elyounoussiego dała możliwość Basel grać wyrachowany football i oddać piłkę Benfice. Cały mecz przeważali gospodarze, ale mimo 24 strzałów na bramkę (tylko co szósty w światło bramki) nie udało im się zdobyć gola, natomiast drugie trafienie dla Basel dorzucił w drugiej połowie Oberlin.

a.bmp

Faworyzowany Manchester United osiągnął swój cel i awansował z pierwszego miejsca, natomiast walka o drugie miejsce rozegrała się między CSKA Moskwa i FC Basel. Zwycięsko z niej wyszli Szwajcarzy, którzy potrafili pokonać na własnym stadionie Czerwone Diabły. Rozczarował mistrz Portugalii, który jako jedyna drużyna w tej edycji fazy grupowej przegrał wszystkie 6 meczów.

GRUPA B

Celtic Glasgow 0:1 Anderlecht Bruksela

Spotkanie w Glasgow nie miało wielkiej wagi dla losów w tej grupie, ponieważ Anderlecht musiałby wygrać w lepszym stosunku bramkowym niż poległ z Celtami w Brukseli. Glasgow z kolei chciało dobrym występem pożegnać się z Ligą Mistrzów, by na wiosnę rozpocząć walkę w fazie pucharowej Ligi Europy. Jednak Celtowie „nie wyszli” na pierwszą połowę i całkowicie oddali inicjatywę Fiołkom i tylko ich nieskuteczności zawdzięczali remis. Po zmianie stron Szkoci wzięli się do gry, jednak wówczas Anderlecht strzelił gola (całkiem ładnego samobója zaliczył zaś Simunović). Celtic nie potrafił, mimo kilku dogodnych sytuacji, doprowadzić do wyrównania i mecz zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gości, którzy już z Bayernem pokazali próbkę swoich możliwości.

Bayern Monachium 3:1 Paris Saint-Germain

Jeden z hitów tej kolejki, rozgrywany na Allianz Arena w Monachium, nie zawiódł i przysporzył kibicom wielu emocji. Rozpędzone PSG nieco zwolniło i doznało przed tym meczem pierwszej porażki w sezonie (w Strasburgu), natomiast żądni rewanżu Bawarczycy myśleli tylko o zwycięstwie. Szybko wynik meczu otworzył Robert Lewandowski, a pół godziny później bramkę zdobył Corentin Tolisso. Swoje okazje natomiast marnowało PSG, a tryumf w bramce święcił Sven Ulreich. Na początku drugiej połowy kontaktowego gola zdobył Kylian Mbappe, dając Paryżanom sygnał do ataku. Bawarczycy wytrzymali jednak francuski napór i odpowiedzieli drugą bramką Tolisso. Tempo meczu wówczas nieco spadło i wynik nie uległ zmianie, głównie dzięki wspaniałej obronie Ulreicha w doliczonym czasie gry.

b.bmp

Zgodnie z oczekiwaniami wszystkich, PSG i Bayern podzieliły się awansem. Bawarczycy zrewanżowali się za porażkę w Paryżu, natomiast Celtic i Anderlecht wymieniły się gościnnymi zwycięstwami na stadionach rywali. Anderlecht w kilku meczach pokazał się z niezłej strony w kreacji okazji bramkowych, jednak marnował je na potęgę i udało im się ustrzelić tylko dwa gole.

GRUPA C

Chelsea Londyn 1:1 Atletico Madryt

Kolejny hit tej kolejki miał miejsce w Londynie, gdzie Chelsea pod wodzą Antonio Conte podejmowała na Stamford Bridge podrażnione słabymi występami Atletico Madryt. Los Cholchoneros szanse awansu mieli czysto matematyczne, bo musieli liczyć na porażkę Romy z Qarabagiem. Za wszelką cenę chcieli jednak pokazać się z dobrej strony i zrewanżować za porażkę na własnym stadionie z The Blues. Atletico szybko mogło wyjść na prowadzenie dzięki Fernando Torresowi, który angielską piłkę i samą Chelsea Londyn zna bardzo dobrze. Pierwsza połowa kontrolowana była przez graczy Chelsea, ale Alvaro Morata nie potrafił pokonać Jana Oblaka w dogodnych sytuacjach. Po przerwie gola po rzucie rożnym zdobył Saul Niguez, a 20 minut później gol dla Chelsea padł po samobójczym trafieniu Stefana Savicia. W końcówce spotkania Chelsea starała się jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale bezskutecznie.

AS Roma 1:0 Qarabag Agdam

Mecz w Rzymie pozbawiony był wielkiej historii – gospodarze pragnęli niskim nakładem sił uzyskać zwycięstwo, aby zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie i rozstawienie przed losowaniem. Azerowie natomiast chcieli honorowo zakończyć rozgrywki i przegrać możliwie nisko. Rzymianie od pierwszych minut przejęli inicjatywę i nie pozwolili na wiele przyjezdnym, stwarzając sobie sporo sytuacji, z których jedną wykorzystał Diego Perotti.

c.bmp

Ciekawa rywalizacja w grupie C zakończyła się sukcesem Rzymian i Londyńczyków. Klęskę Atletico przypieczętowały dwa remisy z Qarabagiem, co pozbawiło ich szans na zajęcie miejsca w pierwszej dwójce. Los Cholchoneros będą jednak jednym z głównych faworytów do „pucharu pocieszenia”, jakim jest trofeum Ligi Europy.

GRUPA D

FC Barcelona 2:0 Sporting Lizbona

Duma Katalonii na zakończenie fazy grupowej podejmowała na Camp Nou portugalski Sporting Lizbona. Gospodarze pierwsze miejsce mieli zapewnione, więc pozwolili sobie na małe korekty w podstawowej jedenastce, dając odpocząć m.in. ter Stegenowi, Busquetsowi czy Messiemu. Sporting natomiast, aby liczyć się walce o drugie miejsce, musiał nie tylko wygrać w Barcelonie, ale i liczyć na korzystny rezultat w Atenach. Mecz przebiegał od samego początku pod dyktando Barcelony, która w pierwszej połowie nie forsowała tempa, ale realizowała założenia Ernesta Valverde. W drugiej połowie mecz się ożywił, a do głosu doszedł kilka razy Sporting. Gol z rzutu rożnego Paco Alcacera dał Barcelonie luz, który chwilę później mógł wykorzystać Bas Dost, jednak z bliskiej odległości trafił w Cillessen. Wynik podwyższyć mógł Lionel Messi, ale na posterunku stał Patricio. W doliczonym czasie Alcacera, do którego dogrywana była piłka, wyręczył Jeremy Mathieu (który niefortunnie przeciął podanie) i zaliczył trafienie samobójcze.

Olympiakos Pireus 0:2 Juventus Turyn

Do Aten po zwycięstwo wybrali się piłkarze mistrza Włoch z Turynu, którzy tym samym chcieli sobie zapewnić spokojny awans do dalszej fazy, bez konieczności oglądania się na wynik w drugim meczu. Grecy nie mogli już na nic liczyć ponad dobre pokazanie się przed własną publicznością, co im się udało, mimo niekorzystnego wyniku. Mecz przebiegał w sposób wyrównany, choć w dużej mierze na to, że Juventus nie forsował tempa, była szybko strzelona bramka przez Juana Cuadrado. Swoje okazje miał Olympiakos, jednak na posterunku świetnie sprawował się Wojciech Szczęsny, który uchronił swoich kolegów przed nerwowym remisem. W ostatnich minutach wynik ustalił Federico Bernardeschi.

d.bmp

Bez niespodzianek zakończyła się rywalizacja w grupie D, gdzie bez większych problemów awans wywalczyła Barcelona, a wyższość musiało uznać Juve. Przewidywana do trzeciego miejsca i Ligi Europy drużyna Sportingu Lizbona postawiła twarde warunki bardziej utytułowanym rywalom oraz dwukrotnie wygrała z zamykającym stawkę Olympiakosem, który największe sukcesy odniósł z liderem, najpierw strzelając gola Barcelonie na Camp Nou, a w Atenach notując bezbramkowy remis.

GRUPA E

Liverpool FC 7:0 Spartak Moskwa

Na Anfield Road w Liverpoolu spotkały się dwie drużyny, które aspirowały do awansu z grupy. Łatwiejsze zadanie, jako gospodarza, czekało zespół Jurgena Kloppa. Spartak natomiast liczył na urwanie choćby punktu, licząc na to, że Maribor postawi się Sevilli tak jak postawił się Rosjanom. Statystyki meczu (posiadanie piłki czy liczba strzałów, rzutów rożnych lub podań) wcale nie odzwierciedla pogromu, jaki sprawili Spartakowi gracze Liverpoolu. Wynik 7:0 pokazuje jednak różnicę klas obu zespołów oraz to, w jak fenomenalnej formie jest kwartet Mane-Firmino-Salah-Coutinho. Już po 19 minutach Liverpool prowadził 3:0. Nie minęło 5 minut drugiej połowy, a Liverpool dorzucił dwie kolejne bramki. W ostatnim kwadransie kolejne dwa trafienia dopełniły obrazu zniszczenia.

NK Maribor 1:1 FC Sevilla

Do niewielkiej sensacji doszło w słoweńskim Mariborze, gdzie Sevilla miała przyjechać po łatwe punkty, a wyjechała z ciężko wywalczonym remisem. Spotkanie zaczęło się od gola Macosa Tavaresa w 10 minucie, jednak na tym nie zamierzali poprzestać gracze Mariboru. W pierwszej połowie zmarnowali 3 dobre okazje do podwyższenia wyniku, choć to Sevilla prowadziła grę. Druga połowa to totalna dominacja piłkarzy z Hiszpanii, którzy jednak nie potrafili przełożyć jej na grad goli. Bramkę na wagę remisu strzelił w 75 minucie wprowadzony z ławki rezerwowych Ganso

e.bmp

Awans rozstrzygnął się dopiero w ostatniej kolejce, choć niezagrożony wydawał się Liverpool. Podopieczni Kloppa pokazali kilka obliczy, dwukrotnie serwując kibicom goleady 7:0 oraz remisując wydawałoby się wygrane mecze. Porywająco nie grała również Sevilla, ale wystarczyło to do wyprzedzenia Spartaka Moskwa. Przyzwoicie zaprezentował się natomiast Maribor, który wywalczył trzy remisy i pogrążył drużynę z Moskwy.

GRUPA F

Szachtar Donieck 2:1 Manchester City

Na trudny ukraiński teren zawitała ekipa Josepa Guardioli, gdzie miejscowy Szachtar Donieck podjąć miał w Charkowie świetnie spisujący się w tym sezonie Manchester City. Obywatele nie zaznały w tym sezonie porażki w meczu o punkty, ale wiele wskazywało na to, że pierwsza porażka przytrafi im się właśnie w tym meczu. Spowodowane było to rotacjami, jakie miał zastosować Guardiola, a także wolą zwycięstwa Ukraińców, którzy musieli bronić się przed atakiem Napoli. Słowiańsko-latynoska drużyna zaatakowała od pierwszych minut, narzucając w pierwszej połowie swoje warunki, a bramki po podaniach Marlosa zdobywali będący w świetnej formie Bernard i Ismaily. W drugiej połowie Manchester City starał się odrobić straty, przejmując inicjatywę, ale udało im się zdobyć tylko jedną bramkę (w doliczonym czasie gry rzut karny wykorzystał Sergio Aguero). Pierwsza porażka lidera Premier League okazała się faktem.

Feyenoord Rotterdam 2:1 SSC Napoli

Zamykający stawkę w grupie F mistrz Holandii podejmował na własnym stadionie zespół Mauricio Sarriego, który występy w tej edycji Ligi Mistrzów nie mógł uważać za udane. Pomimo skupienia się na zdobyciu Scudetto, Napoli zapewne chciało wywalczyć w europejskich pucharach coś więcej niż awans do Ligi Europy. Na ich nieszczęście nie zależeli wyłącznie od siebie, ale od korzystnego wyniku w Charkowie. Bardzo szybko, bo już w 2. minucie bramkę dla gości zdobył Piotr Zieliński, jednak Holendrzy przetrwali początkowy napór Włochów i wyrównali za sprawą Jorgensena, co podcięło Napoli skrzydła i sprawiło, że końcówka pierwszej połowy należała zdecydowanie do podopiecznych van Bronckhorsta. Po zmianie stron Napoli ponownie zaatakowało, jednak bezskutecznie i tempo meczu wyraźnie spadło. Pod koniec meczu Tonny Vilhena ujrzał czerwoną kartkę, jednak atutu gry w przewadze zawodnika nie wykorzystało Napoli, w doliczonym czasie gry tracąc bramkę z rzutu rożnego, dopełniając swej kompromitacji.

f.bmp

Pierwsze miejsce dla ekipy Guardioli nie jest czymś, co zaskoczyło kibiców, jednak drugie miejsce Szachtara kosztem Napoli już tak. Parteponei zdobyli tylko 6 punktów wygrywając 2 mecze i przegrywając 4, w tym dwa wyjazdy do Rotterdamu i Charkowa oraz oba mecze z liderem. Napoli było na tyle przeciętne, że słabo spisujący się w tym sezonie Feyenoord potrafił z nimi wygrać.

GRUPA G

FC Porto 5:2 AS Monaco

Mecz w Porto miał być decydującym krokiem Smoków do fazy pucharowej, choć sprawa drugiego miejsca była jeszcze otwarta i Portugalczycy musieli liczyć się z wynikiem drugiego spotkania. Monaco natomiast, trapione kontuzjami, nie wystawiło najmocniejszego możliwego składu, oddając w pierwszej połowie pole rywalom. Porto szybko zdobyło pierwszą bramkę, do której dołożyło jeszcze dwie w pierwszej połowie. W międzyczasie doszło do przepychanki między zawodnikami obu klubów i w wyniku dwóch czerwonych kartek na boisku zrobiło się luźniej, co zaowocowało kolejnymi golami w drugiej połowie. Pierwszy po przerwie strzelił Kamil Glik z rzutu karnego, ale szybko odpowiedział Alex Telles. Swojego gola zdobył również wpuszczony z ławki Radamel Falcao, który strzelił gola swojemu dawnemu klubowi, dzięki któremu zaistniał w Europie.

RB Lipsk 1:2 Besitkas Stambuł

Trudniejsze zadanie czekało piłkarzy z Lipska, którym na zakończenie rywalizacji w grupie G przyszło się mierzyć z liderem, Besitkasem. Byki chciały za wszelką cenę wygrać, ale musiały też liczyć na to, że Porto nie zdoła pokonać Monaco. Plan na mecz mocno się skomplikował już w 10 minucie, kiedy gola z rzutu karnego zdobył Alvaro Negredo i goście prowadzili 0:1. Pierwsza połowa nie była tak porywająca jak druga, która obfitowała w wiele sytuacji i emocji. W 82 minucie nadeszła kolejna fatalna wieść dla fanów Byków: Ilsnaker dostał drugą żółtą kartkę i osłabił swój zespół. Mimo to 5 minut później Naby Keita zdołał strzelić wyrównującą bramkę. Jednak gospodarze niezbyt długo cieszyli się z remisu, bowiem Besitkas, grając w przewadze zawodnika, zdołał przechylić szalę na swoją stronę dzięki bramce zdobytej przez Taliscę w 90 minucie.

g.bmp

Przed rozpoczęciem grupowych zmagań śmiało można było zakładać, że to AS Monaco zajmie pierwsze miejsce, a Besitkas ostatnie, doświadczone Porto awansuje z drugiego miejsca, natomiast beniaminek z Lipska zadowoli się Ligą Europy. Założenie sprawdziło się połowicznie, bowiem Besitkas i Monaco zaskoczyły wszystkich ekspertów piłki nożnej.

GRUPA H

Tottenham Londyn 3:0 APOEL Nikozja

Podobnie jak choćby Roma, tak też Tottenham Hotspur myślał tylko o odhaczeniu meczu z najsłabszym w grupie zespołem. Rotacje dokonane przez trenera nie przeszkodziły w tym, a Spurs już w pierwszej połowie w zdecydowany sposób zaznaczyli, kto rządził w grupie H. Do dwóch bramek w pierwszej połowie dołożyli w końcówce meczu trzecią i pewnie zakończyli ten etap jako lider swojej grupy. APOEL był tylko tłem dla gospodarzy, oddając w tym meczu siedem niecelnych strzałów.

Real Madryt 3:2 Borussia Dortmund

Na Estadio Santiago Bernabeu, gdzie swoje mecze rozgrywa Real Madryt, przyjechała pognębiona ostatnimi wynikami Borussia Dortmund. Ostatnie znaczące zwycięstwo BVB odniosła 30 września (nie licząc spacerku w Pucharze Niemiec). Królewscy również nie mogą poszczycić się wybitną formą, jednak faworyt był tylko jeden. Ponadto pogrążony w kryzysie Dortmund przyjechał do Madrytu bez wielu kontuzjowanych zawodników. Zgodnie z przewidywaniami, Real wszedł w mecz z impetem i po 12 minutach prowadził 2:0. Zapowiadało się na pogrom, ale za sprawą Pierre-Emericka Aubameyanga i jego dwóch bramek, pierwszą tuż przed przerwą, a drugą tuż po przerwie, Dortmund mimo znikomej ilości okazji strzeleckich zdołał doprowadzić do remisu. Zmotywowało to Real do lepszej gry, która zaowocowała zwycięskim golem Lucasa Vazqueza na kilkanaście minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra.

h.bmp

Dość niespodziewanie to Tottenham wygrał grupę i okazał się najefektywniejszą drużyną tej edycji. Wielka w tym zasługa trenera Pochettino, który doskonale zmotywował swoich zawodników do walki w tej trudnej grupie. Real uległ w Londynie i to przesądziło o ich miejscu, natomiast Dortmund może się „pochwalić” dwoma remisami z APOELem Nikozja, który skazywany był na pożarcie.

AWANSE:

2524899_w1.jpg

Do fazy grupowej Ligi Mistrzów awansowały:

  • z grupy A: 1) Manchester United i 2) FC Basel

  • z grupy B: 1) Paris Saint-Germain i 2) Bayern Monachium

  • z grupy C: 1) AS Roma i 2) Chelsea Londyn

  • z grupy D: 1) FC Barcelona i 2) Juventus Turyn

  • z grupy E: 1) Liverpool i 2) Sevilla

  • z grupy F: 1) Manchester City i 2) Szachtar Donieck

  • z grupy G: 1) Besitkas Stambuł i 2) FC Porto

  • z grupy H: 1) Tottenham Londyn i 2) Real Madryt

Swoich przedstawicieli mają zatem: Anglia (komplet 5 drużyn, 4 z nich wygrało swoje grupy), Hiszpania (3, tylko Barcelona wygrała swoją grupę), Włochy (2, tylko AS Roma wygrała swoją grupę), a także po jednej drużynie z Niemiec, Francji, Szwajcarii, Ukrainy, Turcji i Portugalii.

CIEKAWOSTKI i STATYSTYKI:

W 96 meczach padło 306 goli (średnia 3,19 gola na mecz, bramka co 28 minut).

Najwięcej bramek padało między 1 a 15 minutą (50) oraz między 60 a 75 i między 75 a 90 minutą (po 52). Więcej bramek padło w drugiej połowie (161) niż w pierwszej (145).

W fazie grupowej pokazano 16 czerwonych kartek, 3 z nich ujrzał azerski Qarabag Agdam a 2 portugalska Benfica Lizbona.

Najwięcej bramek zdobyło Paris Saint-Germain (25 goli), pochwalić się mogą również najlepszym bilansem bramowym wynoszącym +21. Zaraz za nimi z 23 strzelonymi golami plasuje się Liverpool (+17).

FC Barcelona, Liverpool i Tottenham Londyn są jedynymi drużynami, które nie zanotowały porażki w fazie grupowej, natomiast Benfica Lizbona przegrała wszystkie 6 meczów.

Najwięcej punktów zdobył Tottenham, który zanotował 5 zwycięstw i 1 remis, co dało mu 16 punktów.

Najmniej goli straciła FC Barcelona, zaledwie 1 gol wpuszczony przez porteros Dumy Katalonii. Bramkę Barcelonie strzelił jedynie Olympiakos Pireus.

Największe posiadanie piłki zanotowała FC Barcelona (63%), za nią uplasowały się Sevilla i Manchester City (po 60%) oraz Real Madryt (59%) i Bayern Monachium (57%).

Najskuteczniej podające zespoły to: Manchester City (90%), FC Barcelona, PSG i Real Madryt (89%) oraz Bayern Monachium (88%).

Najwięcej fauli popełnił Sporting Lizbona, będąc również drużyną najczęściej karaną żółtymi kartkami (19).

Najwięcej podań, bo aż 1343 padło w spotkaniu Real Madryt-Borussia Dortmund, z czego około 2 razy więcej wykonali gospodarze (800 celnych było po stronie Realu, a 396 po stronie BVB).

Najwięcej rzutów rożnych wywalczyły Bayern Monachium (53) oraz Liverpool (52)

Najlepsi strzelcy:

  1. Cristiano Ronaldo (Real Madryt) 9 goli

  2. Neymar (PSG) 6 goli

    Cavani (PSG) 6 goli

    Firmino (Liverpool) 6 goli

    Kane (Tottenham) 6 goli

    Ben Yedder (Sevilla) 6 goli

Najlepsi asystenci:

  1. Milner (Liverpool) 5 asyst

  2. Neymar (PSG) 4 asysty

Neymar przyczynił się do zdobycia największej liczby goli (6 bramek i 4 asysty)

Najwięcej podań:

  1. Ever Banega (Sevilla) 711 łącznie/613 celnych/86% skuteczności

  2. Marco Verratti (PSG) 573 łącznie/541 celnych/94% skuteczności

  3. Sergio Busquets (FC Barcelona) 527 łącznie/502 celnych/95%

Przebiegnięte kilometry:

  1. Saul Niguez (Atletico Madryt) 72,2 km

  2. Fred (Szachtar Donieck) 71,1 km

  3. Bruno Fernandes (Sporting Lizbona) 70,1 km

  4. Leander Dendoncker (Anderlecht Bruksela) 70,1 km

PODSUMOWANIE:

Ta edycja Ligi Mistrzów przyniosła kilka wyraźnych rozczarowań, wśród których wymienić można Atletico Madryt, SSC Napoli oraz Borussię Dortmund, które grały słabo i zajęły 3. miejsca premiowane awansem do 1/16 Ligi Europy. Największym rozczarowaniem jest natomiast AS Monaco (półfinalista poprzedniej edycji), które zajęło ostatnie miejsce w grupie G i pożegnało się definitywnie z wiosennymi meczami w europejskich pucharach.

Z drugiej strony nadspodziewanie dobrze zaprezentowały się drużyny FC Basel, AS Romy, Szachtara Donieck, Besitkasu Stambuł i Tottenhamu Londyn i przynajmniej 2 z nich mają dużą szansę zameldować się w ćwierćfinale.

Na drugim miejscu, czyli bez rozstawienia, skończyły takie klasowe zespoły jak Chelsea Londyn, Bayern Monachium, Juventus Turyn i Real Madryt, więc to już na etapie 1/8 może zapowiedzieć kilka niezwykle ciekawych pojedynków.

Największe wrażenie w fazie grupowej zrobiły na nas PSG i Manchester City (poza ostatnią kolejką), a także Manchester United, Liverpool i Tottenham, wiosną z pewnością groźne będą również FC Barcelona i Real Madryt oraz Bayern Monachium i Juventus Turyn.

Na pochwałę zasługuje postawa klubów angielskich, które od kilku sezonów rozczarowują w Lidze Mistrzów i uznawać musiały wyższość drużyn z Hiszpanii, Niemiec czy Włoch. Prawdopodobnie jednak długi wyścig o mistrzostwo Anglii sprawi, że drużyny z tego kraju nie będą nadawały tonu rozgrywkom Ligi Mistrzów na wiosnę.

W poniedziałek 11 grudnia w Nyonie odbędzie się losowanie par 1/8, a sama Liga Mistrzów UEFA powróci na europejskie stadiony i ekrany naszych telewizorów w połowie lutego.

www.uefa.com

www.flashscore.pl

www.transfermarkt.pl