Diamentowy Przegląd Klubowy – odcinek 1

db1.jpeg

Diamondb Bet Blog rusza z nowym cyklem, w którym będziemy prezentować sylwetki poszczególnych klubów piłkarskich i to, jak radzą sobie w obecnym sezonie.

Valencia ostatnie trofeum wzniosła 16 kwietnia 2008 roku na Estadio Vicente Calderon w Madrycie po zwycięstwie 3:1 nad Getafe w finale Pucharu Króla. Od tego wydarzenia minęło niemal 115 miesięcy. Zaskakująco dobra gra pozwala im po 11 kolejkach zajmować fotel wicelidera tuż za prowadzącą FC Barceloną, a brak występów w europejskich pucharach stwarza im szansę walczyć do samego końca o miejsce na podium w La Liga.

Czy to powrót wielkiej Valencii z ery Hectora Cupera i Rafy Beniteza? Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej klubowi z Walencji, który z wielkim impetem rozpoczął ten sezon Primera Division i nie zwalnia tempa.

2.png

Podstawowe informacje

Pełna nazwa: Valencia Club de Futbol

Przydomki: Los Che, Blanquinegros, Nietoperze

Barwy: biało-czarne

Data założenia: 18 marca 1919

Założyciele: Octavio Augsto Milego i Gonzalo Medina Pernas

Stadion: Estadio Mestalla (od 1923)

Właściciel: Peter Lim (Singapur)

Prezydent: Anil Murthy (Singapur)

Trener: Marcelino Garcia Toral (Hiszpania)

Najwięcej występów: Ricardo Arias – 501 (Hiszpania)

Najwięcej bramek: Waldo Machado – 160 (Brazylia)

Rzut oka na historię

Valencia CF jest piątym najbardziej utytułowanym klubem w Hiszpanii, a w najwyższej klasie rozgrywek występuje od 1931 roku i spędziła tam 82 sezony. Największe sukcesy Valencii przypadają na lata 40. XX wieku oraz przełom XX i XXI wieku.

Do klubowej gabloty trafiły puchary za:

6 Mistrzostw Hiszpanii: 1941/1942, 1943/1944, 1946/1947, 1970/1971, 2001/2002, 2003/2004

7 Pucharów Króla: 1941, 1949, 1954, 1967, 1979, 1999, 2008

1 Superpuchar Hiszpanii:1999

2 Puchary Miast Targowych: 1961/1962, 1962/1963

1 Puchar UEFA: 2003/2004

1 Puchar Zdobywców Pucharów: 1979/1980

2 Superpuchary Europy: 1980, 2004

Ponadto Valencia w latach 1999/2000 i 2000/2001 grała w finale Ligi Mistrzów, dwukrotnie przegrywając (3:0 z Realem Madryt i po karnych z Bayernem Monachium).

Era Cupera i Beniteza (1999-2004)

W 1999 roku Claudio Ranieriego na ławce trenerskiej zastąpił Hector Cuper, który odnosił sukcesy z zespołem RCD Mallorca. W swym debiutanckim sezonie zdobył Superpuchar Hiszpanii, zakończył ligę na trzecim miejscu i doprowadził swoich podopiecznych do finału Ligi Mistrzów, jednak poniósł porażkę 3:0 w Paryżu z Realem Madryt.

W kolejnym sezonie również dotarli do finału. W Mediolanie w regulaminowym czasie gry zremisowali 1:1 z Bayernem Monachium i ulegli dopiero po serii rzutów karnych 5:4 (Oliver Kahn wybronił decydujący o losach meczu strzał Mauricio Pellegrino, który obecnie trenuje Southampton). Valencia nie zakwalifikowała się do następnej edycji, co poskutkowało odejściem trenera, którego zastąpił pracujący wówczas w Teneryfie Rafa Benitez.

Benitez trenował Valencię w latach 2001-2004 i już w debiutanckim sezonie zdobył z nią pierwsze od 31 lat mistrzostwo kraju. Kolejna kampania zakończyła się niepowodzeniem, ponieważ drużyna odpadła w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Interem Mediolan, a ligę zakończyła na 5. miejscu i zapewnieniu sobie udziału w Pucharze UEFA. Drugi sezon Beniteza nie był udany, ale ambicje w zespole pozostawały ogromne i sezon 2003/2004 okazał się jednym z najlepszych w historii Valencii.

Nietoperze wygrały w przekonującym stylu ligę hiszpańską oraz sięgnęły w Goteborgu po Puchar UEFA, w pokonanym polu pozostawiając Olympique Marsylia, a drużyna Rafy Beniteza została uznana przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) za najlepszy klub 2004 roku (już po odejściu Beniteza do Liverpoolu Los Che pokonali w Superpucharze Europy FC Porto).

Ostatnie lata (2004-2017)

Po odejściu Beniteza 15 trenerów zasiadało za sterami Valencii (jeden dwukrotnie, Salvador Gonzalez Marco „Voro”). Beniteza zastąpił Claudio Ranieri w swej drugiej przygodzie z Valencią. W późniejszych latach jedynie Unai Emery zdołał zostać dłużej niż jeden sezon (trener w latach 2008-2012, trzykrotnie kończył ligę na trzecim miejscu), a przez ławkę trenerską przewijali się m.in. Quique Sanchez Flores, Ronald Koeman, Mauricio Pellegrino, Ernesto Valverde, Nuno Espirito Santo, Gary Neville czy Cesare Prandelli.

Nastał czas niestabilności zarówno sportowej, jak i instytucjonalno-finansowej, czego przykładem może być tylko jedno zdobyte w tym czasie trofeum (Puchar Króla w 2008 zdobyty przez ekipę Koemana) czy sprawa budowy nowego stadionu przeciągająca się latami (budowę rozpoczęto w 2007 roku i zawieszono je w 2009, obecnie prace nad Nou Mestalla mają być wznowione na przełomie 2018/2019 i zakończone przed sezonem 2021/2022).

makieta.png Makieta Nou Mestalla

W 2014 roku zmienił się również właściciel klubu. Valencia CF przeszła w ręce singapurskiego miliardera Petera Lima, którego wkład finansowy miał przywrócić stabilność klubowi i spowodować, że „nad Walencją znów zaświeci słońce”. Kilka lat trwało, zanim coś z tego wyszło i efekty tego widzimy dopiero w obecnym sezonie, a jest to widoczne tym bardziej, że w ostatnich latach Valencia pozostawała w największym kryzysie od lat, poprzednie dwa sezony kończąc na 12. miejscu, a w ciągu ostatnich trzech lat zatrudniając aż siedmiu trenerów!

Sezon 2017-2018

valencia-cf-17-18-home-kit (2).jpg

Ostatnia zmiana na fotelu trenerskim należy jednak do bardzo udanych. Już w maju ogłoszono, że trenerem na sezon 2017/2018 zostanie trener Villarreal Marcelino Garcia Toral. Obecny sezon pokazuje, że był to trenerski strzał w dziesiątkę, bowiem Hiszpan poukładał kadrę pozostawioną mu po poprzednikach, uzupełniając ją o niezwykle trafne transfery i wyciągając ze swoich zawodników to co najlepsze.

Już presezon pokazał, że Valencia pod utalentowaną ręką Marcelino stanowi groźny zespół: na 7 meczów Valencia wygrała 5 (z czego 4 do zera), strzeliła 14 goli i straciła zaledwie 4, a porażki zanotowała z New York Cosmos i tuż przed samym startem sezonu z rewelacją poprzedniej edycji Serie A Atalantą Bergamo. Czasami jednak dobry presezon nie odzwierciedla rzeczywistej formy zespołu na starcie rozgrywek.

Pierwsze mecze o punkty przyniosły niejednoznaczne wnioski: na 4 mecze Valencia wygrała 1 i 3 zremisowała, zdobywając łącznie 6 punktów na 12 możliwych. Na inaugurację Los Che odprawili 1:0 Las Palmas, a później remisy wywalczyli na Santiago Bernabeu z Realem Madryt, na Mestalla z Atletico Madryt i w derbowym meczu na stadionie Levante. Pasjonujący mecz z Realem, który ostatnimi laty toczy ciężkie boje z Valencią, zwiastował kibicom Los Che, że ich drużynę stać na wszystko i że niczego nie muszą się obawiać.

Dalej nadeszło 5 meczów obfitujących w bramki, a terminarz nie należał do najłatwiejszych. Co prawda pierwszy z tych meczów Valencia wygrała 5:0 z bardzo słabo spisującą się w tym sezonie Malagą, ale kolejni przeciwnicy nie należeli już do wagi piórkowej. Trzy szalone mecze rozegrały się w ciągu trzech tygodni: zwycięstwa 2:3 nad Realem Sociedad na Anoeta, 3:2 nad Athletic Bilbao na Mestalla i 3:6 nad Betisem Sevilla na Benito Villamarin. Ten mikrocykl rozgrywek zakończyło pewne domowe zwycięstwo 4:0 nad Sevillą.

W ramach 1/16 Pucharu Króla zawodnicy Valencii pojechali do Saragossy, aby tam na stadionie La Romareda zmierzyć się z miejscowym Realem Zaragoza. Marcelino wystawił w tym spotkaniu w większości rezerwowy skład i długo jego podopieczni męczyli się z drugoligowcem. W ostatnich 10 minutach meczu zdobyli jednak dwie bramki i ze spokojem czekają na rewanż na własnym boisku.

Ostatnie dwie kolejki to dwa zwycięstwa, odpowiednio wyjazdowe nad Deportivo Alaves 1:2 i domowe nad Leganes 3:0. Wydawało się, że z przeciętnym, żeby nie powiedzieć słabym Alaves Valencia może zgubić punkty i zadowoli ich remis, ponieważ zdesperowane Alaves dominowało w tym meczu (zwłaszcza w drugiej połowie), ale Valencię z tego sezonu od tej z poprzedniej kampanii odróżnia dojrzałość i umiejętność wywalczenia dobrego wyniku mimo trudności i dowiezienia go do końca.

Najbliższe dwa tygodnie to pojedynki z Katalończykami: wyjazd do Barcelony na mecz z Espanyolem oraz niezwykle ciekawie zapowiadający się pojedynek na Mestalla, gdzie wicelider podejmował będzie liderującą FC Barcelonę. Ten mecz zapewne nie zdecyduje o losie mistrzostwa Hiszpanii, ale stanowił będzie ważny punkt w walce o tryumf w Primera Division.

tab 1.bmp

W tym sezonie Valencia jeszcze nie przegrała, odnosząc 8 zwycięstw i 3-krotnie remisując, co po 11 kolejkach daje im 27 punktów. Zdobyła 30 bramek (tyle samo co liderująca Barcelona) i straciła 11 (5. wynik, ex aequo z Villarreal i Sevillą). Pochwalić się mogą najlepszą w lidze serią 7 kolejnych zwycięstw (podobnie jak Barcelona).

tab 2.bmp

Swoją pozycję Valencia zawdzięcza w głównej mierze dobrej grze na własnym boisku. W 6 meczach 5 razy odnosiła zwycięstwo i raz remisowała, strzelając 16 bramek i tracąc 2. W tym aspekcie lepsza jest jedynie Barcelona, która na Camp Nou zanotowała komplet sześciu zwycięstw. Jeden remis przytrafił się Valencii z Atletico Madryt, które w tym sezonie nie radzi sobie tak dobrze jak w poprzednich latach, ale nadal jest groźne i również nie przegrało ligowego spotkania. W tym pojedynku przewagę mieli goście, jednak nie wykorzystali dogodnych sytuacji, a tych z kolei brakowało po stronie Valencii, która nie oddała celnego strzału na bramkę Oblaka i mogła mówić o szczęśliwym remisie.

tab 3.bmp

Mecze wyjazdowe idą Valencii nieco gorzej niż te domowe. Nietoperze zanotowały 3 zwycięstwa oraz 2 remisy (na trudnych terenach Realu Madryt i Levante, które zawsze stawia wysoko poprzeczkę w derbach Walencji). 14 zdobytych bramek i 9 straconych to wynik niezły, jednak niepokojący dla Marcelino jest fakt, że w każdym wyjazdowym meczu jego drużyna traciła przynajmniej jedną bramkę. Najwięcej zarzutów do swoich podopiecznych trener ten mógł mieć po meczu z Betisem, kiedy Valencia prowadząc 0:4 zatraciła koncentrację i dopuściła, by w ciągu 5 minut Andaluzyjczycy strzelili 3 gole i nawiązali kontakt. Na szczęście Valencia potrafiła otrząsnąć się w końcówce i strzelić jeszcze dwie bramki.

W zespole Valencii należą się pochwały dla kilku zawodników, którzy swoją jakością i współpracą budują obecną pozycję Los Che w Hiszpanii.

ATAK:

atak.bmp

Liderem formacji ofensywnej jest Simone Zaza, który z 9 bramkami na koncie jest drugim strzelcem La Liga tuż za Lionelem Messim (13 goli). Wygląda na to, że właśnie w Valencii zabłyśnie gwiazda Włocha, który w swojej karierze reprezentował już kluby takie jak m.in. Sampdoria, Juventus Turyn (gdzie pełnił rolę rezerwowego) czy West Ham United. W tym sezonie strzelił już dwie bramki więcej niż we wszystkich występach poprzedniej kampanii w barwach Valencii. Najlepszą serię zanotował między 5. a 9. kolejką, kiedy w pięciu kolejnych meczach zdobywał bramkę, a w rozpoczynającym tę serię spotkaniu z Malagą ustrzelił ekspresowego hat-tricka (3 gole w 8 minut). Z pewnością duże zaniepokojenie wśród kibiców Nietoperzy wzbudziła informacja o kontuzji, jaką odniósł Zaza na treningu reprezentacji, co uniemożliwiło mu udział w barażach.

Drugim napastnikiem Valencii jest Rodrigo Moreno. Reprezentant Hiszpanii zagrał w tym sezonie 8 minut mniej od Zazy i do 7 ligowych goli dorzucił bramkę zdobytą w Pucharze Króla. Ponadto zanotował 3 asysty i podobnie jak Zaza na obecnym etapie rozgrywek zdobył więcej bramek niż w poprzednim sezonie. Rodrigo również zanotował serię 5 kolejnych meczów z bramką, między 4. a 8. kolejką. Warty uwagi jest również fakt, że na 10 ostatnich meczów, w których zagrał (w tym jeden w reprezentacji), w 9 z nich Rodrigo zdobywał gola (od 16 września do 4 listopada strzelał w każdym meczu poza spotkaniem z Sevillą).

Super-rezerwowym Valencii jest Santi Mina. Były zawodnik Celty Vigo zagrał w każdym spotkaniu, ale w lidze zgromadził zaledwie 294 minuty, co i tak pozwoliło mu na wysoką skuteczność oraz zdobycie 4 goli i zanotowanie 1 asysty. Mając takiego jokera na ławce, Marcelino może spać spokojnie, choć zapewne 21-letni zawodnik chciałby spędzać na boisku więcej czasu.

POMOC:

pomoc.png

W środku pola rytmu gry nadaje dyrygent Dani Parejo. To już siódmy sezon w barwach Valencii dla obecnego kapitana Nietoperzy. Wychowanek Realu Madryt kontroluje tempo rozgrywania akcji i rozdziela piłki na skrzydła lub prostopadle do napastników, stanowi mózg całej gry ofensywnej zespołu i bez niego Valencia traci kontrolę nad meczem (widać to było wyraźnie w spotkaniu z Alaves, w którym musiał pauzować za kartki). Parejo do 2 goli i 2 asyst zdobytych w lidze dorzucił gola i asystę ze spotkania Pucharu Króla. Jako jedyny z podstawowego składu wystąpił w Saragossie od początku meczu i to on poprowadził Nietoperze do zwycięstwa. Problemem w jego grze jest częste oglądanie żółtych kartek (w 10 meczach ligowych zobaczył 6 żółtych kartek).

Bardzo ważną rolę w linii pomocy pełni również Geoffrey Kondogbia. Człowiek od czarnej roboty, przecinak i taran w jednym, odpowiedzialny za niszczenie ataków przeciwnika i uniemożliwienie mu wejścia w pole karne Neto. Poza zadaniami stricte defensywnymi oferuje również walory ofensywne, stanowiąc zagrożenie w polu karnym przeciwnika dzięki swej sile, umiejętności gry w powietrzu i silnym strzale zza pola karnego. Poniższa statystyka pokazuje, że Kondogbia nie odstaje wyraźnie w tym sezonie od innych zawodników grających na podobnej pozycji:

Kongdobia.bmp

Wyróżniającym się wśród graczy ofensywnych jest wypożyczony z PSG przebojowy Portugalczyk Goncalo Guedes, który w 9 rozegranych meczach strzelił 3 gole i zanotował 5 asyst, co czyni go trzecim najlepszym asystentem w Primera Division za Pione Sisto (Celta Vigo, 7) i Andresem Guardado (Betis, 6). 20-letni zawodnik pokazuje w Valencii swoje możliwości, czego nie miał okazji uczynić w Paryżu wobec wielkiej konkurencji w ofensywie. Najlepszym jego występem w tym sezonie był mecz z Sevillą, w którym zdobył dwa gole i zanotował jedną asystę.

Carlos Soler to drugi z 20-latków (obok Guedesa), który szturmem wchodzi do La Liga w tym sezonie. Wychowanek Valencii już w poprzedniej kampanii pokazywał, że ma wielki potencjał i charakterystyką przypomina nieco Davida Silvę. W tamtym sezonie zagrał łącznie w 26 meczach (11 meczów z rzędu w pełnym wymiarze czasowym!), w obecnym zagrał w każdym z 12 meczów, tylko 3 razy schodząc przed 80. minutą. Z wynikiem 4 asyst jest drugim asystentem drużyny po Guedesie, dołożył również do swego dorobku niezwykle ważną bramkę z Realem na 1:1.

OBRONA:

obrona.bmp

Ezequiel Garay to prawdziwy szef obrony Valencii. W tamtym sezonie starał się jak mógł, ale koledzy zawodzili, obecnie jest liderem formacji, w której znajduje ogromne wsparcie Gabriela Paulisty i Jeisona Murillo na pozycji stopera, a także Jose Gayi na lewej obronie oraz Martina Montoyi na prawej flance. Defensywa Valencii nie stanowi monolitu, o czym świadczy suma straconych goli, jednak bramkarz Neto nie może zazwyczaj narzekać na współpracę ze swoimi obrońcami. Warty odnotowania jest fakt udziału bocznych obrońców w ofensywie zespołu, bowiem przyczynili się do dobrych wyników czterema asystami i jednym golem.

squad.png

Konkluzja:

Z wielkim zainteresowaniem będziemy śledzili dalsze wyniki Valencii, ponieważ Los Che w tym sezonie stanowią jedną z najciekawszych drużyn w Europie. Marcelino Garcia Toral to fachowiec, który pochwalić się może świetnym zmysłem taktycznym oraz umiejętnością motywacji swoich zawodników i wyciągania ich na wyższy poziom, dlatego mamy nadzieję, że Valencia utrzyma dobrą formę i jeszcze niejednokrotnie udowodni nam, że Nietoperze potrafią ukąsić.

Źródła:

www.flashscore.pl

www.transfermarkt.pl

www.squawka.com

www.laliga.es

www.vcf.pl