DIAMENTOWY PRZEGLĄD LIGOWY: Weekend 8-9 maja 2021

Jesteśmy już na finiszu ligowych rozgrywek, a do końca sezonu zostało kilka ostatnich kolejek. W niektórych ligach kwestia mistrzostwa jest już jasna, w innych walka wciąż trwa. Wybraliśmy pięć najciekawszych meczów, którym przyjrzymy się nieco bliżej. Przed nami kilka ligowych klasyków, które mogą zdecydować o tytułach i walce o udział w europejskich pucharach i choć brakuje kibiców na stadionach, to emocji na boisku z pewnością nie zabraknie!

6.png

W 35. kolejce angielskiej ekstraklasy zmierzą się drużyny, które w tym tygodniu awansowały do finału Ligi Mistrzów. Manchester City pewnie ograł Paris Saint-Germain 2:0 (4:1 w dwumeczu), a takim samym wynikiem zakończył się mecz w Londynie między Chelsea a Realem Madryt (3:1 w dwumeczu).

Manchester City pewnie zmierza po mistrzowski tytuł i jeśli wygra w sobotę z Chelsea, to zapewni sobie tryumf nad sąsiadem z czerwonej części Manchesteru. Chelsea walczy z Leicester o najniższy stopień podium, wygrywając ostatnio rywalizację z West Hamem o miejsce premiujące udział w Lidze Mistrzów. Nie tak dawno drużyna Guardioli podniosła już pierwsze trofeum, zwyciężając w finale Pucharu Ligi Angielskiej nad Tottenhamem.

Manchester City prezentuje w tym sezonie wyborną dyspozycję, rzadko zaliczając wpadki. Po serii kolejnych 21 wygranych meczów nastąpiła niewielka obniżka formy, bowiem ostatnie 15 meczów Obywateli to 12 zwycięstw i 3 porażki (domowe w derbach z United i z Leeds w lidze oraz starcie na Wembley w półfinale Pucharu Anglii z Chelsea). Na własnym terenie City częściej ostatnio grało w Lidze Mistrzów, wygrywając z PSG, Dortmundem i Moenchengladbach.

Chelsea Londyn po przyjściu na ławkę trenerską Thomasa Tuchela złapała drugi oddech i znacząco poprawiła grę, zwłaszcza w defensywie. Na ostatnie 15 meczów Chelsea odniosła 10 zwycięstw, 3 remisy i tylko dwukrotnie przegrała (niefortunna porażka domowa z West Bromwich 2:5 oraz porażka 0:1 w ostatnich minutach w Porto). Drużyna Tuchela w 24 meczach straciła 10 bramek, z czego połowę w jednym meczu! Ostatnie 5 wyjazdów Chelsea to 3 zwycięstwa (0:1 z West Hamem, 1:4 z Crystal Palace i 0:2 z Porto oraz remisy 0:0 z Leeds oraz 1:1 z Realem Madryt.

W tym sezonie Manchester City i Chelsea mierzyły się ze sobą dwukrotnie: wspominaliśmy już półfinał Pucharu Anglii, w którym drużyna Guardioli wymieniała piłkę, jednak nie potrafiła sforsować szczelnej defensywy Chelsea, natomiast The Blues wyprowadzali groźne kontrataki, z którymi nie radziło sobie City, a bramkę po błędzie Steffena zaliczył Hakim Ziyech. W spotkaniu ligowym na Stamford Bridge, gdy gospodarzom przewodził jeszcze Frank Lampard, maszyna Guardioli udzieliła im srogiej lekcji, prowadząc 0:3 po nieco ponad pół godzinie gry, a honorowe trafienie w czasie doliczonym zanotował Hudson-Odoi.

Po stronie gospodarzy najlepszymi liczbami w lidze pochwalić się mogą Ilkay Gundogan (12 bramek i 1 asysta), Raheem Sterling (9 bramek i 6 asyst) i Riyad Mahrez (9 bramek i 4 asysty), a także Kevin de Bruyne (5 bramek i 11 asyst). Chelsea nie jest tak bramkostrzelną drużyną, a największy dorobek zgromadzili Timo Werner (6 bramek i 7 asyst), Mason Mount (6 bramek i 5 asyst) oraz Jorginho i Tammy Abraham (po 6 bramek i 1 asyście).

Po stronie Manchesteru City z pewnością zabraknie jednego z liderów defensywy, ponieważ ostatni z trzech meczów zawieszenia po otrzymaniu czerwonej kartki pauzuje John Stones, natomiast po stronie Chelsea z urazem zmaga się Marko Kovacić.

Mecz ten z pewnością będzie przedsmakiem tego, co nas może czekać w finale Ligi Mistrzów 29 maja. Manchester City może jutro zapewnić sobie mistrzowski tytuł, jednak rozpędzona Chelsea znowu może okazać się niewygodnym rywalem dla Obywateli.

8.png

Niezwykle emocjonująco w kontekście walki o mistrzostwo Hiszpanii zapowiada się mecz między FC Barceloną goniącą w ostatnich miesiącach czołówkę a prowadzącym w tabeli przez większość sezonu Atletico Madryt, które ostatnio złapało zadyszkę i pozwoliło rywalom doskoczyć na kilka punktów. Obie drużyny dość wcześnie pożegnały się z przygodą w Lidze Mistrzów, odpadając z PSG oraz Chelsea. FC Barcelonie udało się jednak ostatnio sięgnąć po trofeum, pewnie pokonując w Sevilli w finale Pucharu Króla Athletic Bilbao 4:0.

Barcelona pod wodzą Ronalda Koemana słabo rozpoczęła sezon, a drużyna wyglądała na chaotyczną i nieskuteczną. Z czasem Blaugrana zaczęła łapać odpowiedni rytm, a w 2021 roku jest jedną z najskuteczniej grających zespołów dzięki wysokiej formie Leo Messiego oraz Antoine Griezmanna. Pogoń za Atletico Madryt wydawał się w pewnym momencie bezcelowy, a jednak Barcelona seryjnie zdobywała punkty i wbrew styczniowym zapewnieniom trenera, nadal liczy się w walce o tytuł, choć nie wykorzystała okazji, by zależeć tylko od siebie.

Atletico od dawna przewodzi ligowej stawce, a w pewnym momencie osiągnęli znaczną przewagę nad rywalami. Świetnie współpracował Luis Suarez z Angelem Correą, Joao Felixem i Marcosem Llorente, ale na początku lutego w drużynę Simeone wkradły się kontuzje, koronawirus oraz przemęczenie i zaczęto gubić punkty.

Duma Katalonii na ostatnie 15 meczów ligowych odniosła 12 zwycięstw, 2 porażki (wyjazd z Realem Madryt 2:1 i domowe spotkanie z Granadą 1:2) oraz zremisowała domowe spotkanie z Cadiz 1:1. Na ostatnie 10 domowych meczów wygrali 7, przegrali 2 (w tym 1:4 z PSG) i wspomniany remis z drużyną z Kadyksu.

Atletico Madryt na ostatnie 15 ligowych spotkań wygrywali 7-krotnie, do tego zanotowali 4 remisy i 3 porażki. Ostatnie 5 wyjazdowych meczów ligowych nie prezentuje się dobrze – remisy z Betisem i Getafe, porażki z Sevillą i Bilbao i ostatnie przełamanie, kiedy szczęśliwie wygrali 0:1 z Elche (które nie wykorzystało rzutu karnego w doliczonym czasie gry).

W tym sezonie mecz na Wanda Metropolitano zakończył się zwycięstwem Atletico 1:0 po błędzie Gerarda Pique i ter Stegena i w doliczonym czasie pierwszej połowy strzelił Carrasco, natomiast w drugiej połowie Barcelona znacząco przeważała, jednak nie udało jej się wywalczyć choćby punktu.

Po stronie Barcelony najskuteczniejszymi piłkarzami w lidze są bezapelacyjnie Lionel Messi (28 bramek i 9 asyst) oraz Antoine Griezmann (12 bramek i 7 asyst), natomiast w drużynie Atletico na wyróżnienie zasługują Luis Suarez (19 bramek i 2 asysty) oraz Marcos Llorente (12 bramek i 10 asyst), a także Angel Correa (7 bramek i 8 asyst) i Joao Felix (7 bramek i 4 asysty).

W spotkaniu tym w drużynie gospodarzy nie zagrają z powodu przeciągających się kontuzji Ansu Fati i Philippe Coutinho oraz Martin Braithwaite, zaś w drużynie „Cholo” zagrożony jest występ Renana Lodiego.

9.png

Lipsk wypisał się z walki o mistrzostwo Niemiec przegrywając bezpośrednio z Bayernem Monachium i gubiąc później punkty z niżej notowanymi rywalami, Borussia zaś ciągle walczy o udział w Lidze Mistrzów z Frankfurtem i Wolfsburgiem, dlatego każdy punkt jest jej bardzo potrzebny. Zespoły te zmierzą się 13 maja w finale Pucharu Niemiec, bowiem Dortmund wyeliminował Kiel, a Lipsk poradził sobie z Werderem.

Dortmund odpadł z rozgrywek Ligi Mistrzów w ćwierćfinale z Manchesterem City, natomiast Lipsk etap wcześniej nie sprostał Liverpoolowi. Dla Dortmundu brak awansu do elitarnych rozgrywek może być bardzo poważnym ciosem i powodem do wcześniejszego odejścia z drużyny Erlinga Haalanda. Lipsk natomiast po dwóch sezonach kończonych na trzecim miejscu w końcu osiągnie sukces w postaci wicemistrzostwa kraju.

Borussia Dortmund, która w trakcie sezonu po porażce 1:5 ze Stuttgartem zmieniła trenera, w ostatnim czasie radziła sobie całkiem nieźle. Po rozprawieniu się w nieco dramatycznych okolicznościach z Sevillą w 1/8 fazy pucharowej Ligi Mistrzów, na 10 ostatnich meczów 6 wygrali, zanotowali 1 remis i odnieśli 3 porażki (z czego dwie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Manchesterem City oraz dotkliwa porażka z Frankfurtem). Na 5 ostatnich domowych meczów w lidze wygrali 4 (z Unionem, Werderem, Herthą i Arminią) oraz przegrali 1:2 ważne spotkanie z Eintrachtem Frankfurt.

Lipsk od ostatniego meczu z Dortmundem w styczniu tego roku rozegrał 21 meczów, początkowo prezentując całkiem dobrą formę (na 12 meczów wygrali 9, 2 przegrywając i 1 remisując), natomiast ostatnie 9 meczów to bardzo zmienna, ale niezbyt wysoka forma (3 zwycięstwa, 3 remisy i 3 porażki). Na ostatnie 6 ligowych meczów wyjazdowych natomiast 5 z rzędu Lipsk wygrał i potknął się dopiero ostatnio, przegrywając 2:1 w Kolonii.

Wśród najlepszych strzelców drużyny Edina Terzicia wyróżnić należy Erlinga Haalanda (25 bramek i 5 asyst) i Jadona Sancho (6 bramek i 9 asyst), w Lipsku nie ma tak wyraźnie wybijającej się postaci jak Norweg, natomiast jest kilku graczy nadających ofensywie ton, a wśród nich: Emil Forsberg (7 bramek i 3 asysty), Marcel Sabitzer (7 bramek i 2 asysty), Christopher Nkunku (6 bramek i 5 asyst).

W ekipie z Signal Iduna zabraknie kilku zawodników: Bellinghama, Moreya, Moukoko, Schmelzera, Witsela, Zagadou czy Reyny, zaś w Lipsku nadal niedostępni są tacy gracze jak Szoboszloi, Adams, Samardzić i Nkunku.

10.png

W drugim meczu na szczycie La Liga Real Madryt podejmuje Sevillę, która dość nieoczekiwanie włączyła się do walki o mistrzostwo, choć startuje z gorszej pozycji. Nie są jednak skazani na porażkę w Madrycie, bo Real Madryt ma za sobą trudny dwumecz w półfinale Ligi Mistrzów zakończony zwycięstwem Chelsea Londyn.

Klęska w Londynie przerwała serię 19 kolejnych meczów bez porażki Realu Madryt, który cały sezon zmaga się z kontuzjami i przeciwnościami losu, a mimo to dotarł do półfinału Ligi Mistrzów i nadal liczy się w walce o tytuł w Hiszpanii. W czasie tej serii Real wygrał 13 spotkań, a 6 zakończył remisem, gubiąc ligowe punkty z Getafe, Betisem, Atletico Madryt czy Realem Sociedad. Na ostatnie 5 domowych spotkań wygrali 4 razy i zanotowali bezbramkowy remis z Betisem.

Sevilla złapała zadyszkę na przełomie lutego i marca, kiedy to nie bez walki odpadała z Ligi Mistrzów z Borussią oraz w półfinale Pucharu Króla z Barceloną. Od remisu 2:2 w Dortmundzie Sevilla rozegrała 9 meczów, z czego 7 wygrała i zanotowała po jednym remisie i porażce. Szczególnie dotkliwa strata punktów nastąpiła w poprzedniej kolejce, kiedy to na własnym stadionie przegrali z Bilbao po golu Williamsa w 90 minucie i mocno utrudnili sobie pozycję do ataku.

Obie drużyny dysponują w ataku tylko jednym wyróżniającym się piłkarzem: po stronie Królewskich jest to Karim Benzema (21 bramek i 8 asyst), a po stronie Sevilli Youssef En-Nesyri (17 bramek). Wspomagają ich w zdobywaniu goli tacy piłkarze jak Casemiro w Realu (6 bramek i 3 asysty) oraz Lucas Ocampos (5 bramek i 4 asysty).

Wygląda na to, że tylko w drużynie Realu zabraknie trener nie będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, bowiem Zidane musi się liczyć z absencjami Carvajala, Varana i Lucasa.

7.png

Mistrzostwo Włoch zapewnił sobie nie tak dawno Inter Mediolan, który przerwał dekadę sukcesów Juventusu. Za plecami Nerrazurrich trwa jednak zacięta walka o miejsca premiowane awansem do Ligi Mistrzów. Trzy drużyny (w tym Juve i Milan) mają po 69 punktów, a tuż za nimi czają się Napoli i Lazio, które gotowe są wykorzystać każde potknięcie wyżej notowanych rywali. Pojedynek zranionego giganta jakim jest Juventus może wykorzystać odradzający się do wielkości Milan, który zimą zajmował fotel lidera, a jednym z kamyczków ich załamania formy była właśnie porażka domowa z Juventusem.

Juventus pod wodzą Pirlo miał przejść metamorfozę, jednak prawdopodobnie nie dane nam będzie zobaczyć końcowego efektu, bo posada trenera wisi na włosku. Stara Dama charakteryzuje się w drugiej części sezonu niespotykaną nieregularnością. Do połowy lutego drużyna Pirlo osiągała przyzwoite wyniki, przegrywając dwa ligowe spotkania. Od porażki w Neapolu Juventus rozegrał 13 ligowych spotkań, w których wygrywał 8 razy, 2 razy przegrywał i 3 razy remisował, ponadto w dramatycznych okolicznościach odpali w dwumeczu z Porto w Lidze Mistrzów. Juventus dość dobrze radzi sobie na własnym stadionie, na ostatnie 7 meczów wygrali 6, ale odnieśli również wstydliwa porażkę z walczącym o utrzymanie Benevento.

AC Milan świetnie prezentował się jesienią, a w 2020 roku był jedną z najlepszych drużyn w Europie pod względem wyników. Problemy zaczęły się początkiem stycznia i porażką z Juventusem. Od odpadnięcia Milanu z Interem w Pucharze Włoch, drużyna Stefano Pioliego rozegrała 15 spotkań ligowych, w których 8 razy wygrali, 5 razy przegrali i 2 razy zremisowali, do tego zaś doszły dwa dwumecze w Lidze Europy, w których odprawili Crvenę Zvezdę oraz odpadli z Manchesterem United. Nieźle ostatnio prezentowali się Rossonerri na wyjazdach, na ostatnie 6 meczów poza domem wygrywając 4, remisując w Manchesterze oraz przegrywając ostatnio dotkliwie 3:0 z Lazio.

O sile Juventusu stanowi Cristiano Ronaldo (27 bramek i 2 asysty), wspomagany przez Alvaro Moratę (9 bramek i 9 asyst) oraz Federico Chiesę (8 bramek i 8 asyst), natomiast ton w ofensywie Milanowi nadają Zlatan Ibrahimović (15 bramek i 2 asysty), Frank Kessie (10 bramek i 4 asysty) oraz Ante Rebić (7 bramek i 3 asysty) i Rafael Leao (6 bramek i 5 asyst).

W spotkaniu tym nie zagrają kontuzjowany obrońca Juventusu Merih Demiral oraz zawieszony za żółte kartki skrzydłowy Milanu Samu Castillejo.

1.png